Newsletter

Zamów naszego newslettera



Wszystko normalnie PDF Drukuj Email
Wpisany przez Andrzej MuszyÅ„ski   
Środa, 26 Sierpień 2009 18:42

Od wczoraj Michaila niewidziałem bez papierosa. Dlatego kiedy do mnie mówi, non stop trzyma go w ustach. – Teraz w Rosji się wszystko pozmieniało. Skończyła się moda na te wszystkie Turcje, Egipty, Antalye i ludzie znów chcą tajgi, ogniska i pograć na gitarach.

Wręcza mi czarną wizytówkę z głową pirata. Podpisane: splavy, pachody.
Denis jest nowy ruskim. Czasem opowie historie ze swoich wakacji na Kubie, ale z taktem, tak że nikogo nie razi. Mimo, że ubrał się białe chiuchy w lesie jest swój. Zabrał żonę i trzech synów. Teraz woli rosyjskie spływy.
Wiktor dziś ma święto. 130 lat fabryki, na której pracuje, Dzień Metalurga.
Razem z narzeczoną pracuje na hucie w mieście Ciusowaja na południowym Uralu. Zabiera swoją Wicię, kolegę Fiodora z Nataszą i jadą na weekend na pachod.
Pachody sa w Rosji co najmniej tak popularne jak u nas grille. Pachod to piknik
na wolnym powietrzu, najczęściej połączony ze spływem na katamaranach.
Katamarany to jednostki pływające złożone z aluminiowyego kręgosłupa
opartego na dmuchanych pływakach i drewnianej podłogi na górze.
Katamarany są w Rosji co najmniej tak popularne jak u nas żaglówki.

Wiktor: Napalimy ognisko, dziewczyny zrobią zupę i wsio budiet normalna. Normalna – słowo
klucz. Welki słownik rosyjsko-polski podaje dosłowne i jedyne znaczenie – normalnie. Tymczasem wyraz ten jest jednym z najczęściej używanych w kontekście – w porządku, bez problemu, pięknie, pod kontrolą, ok. Zastanawiam się , czy to przypadek? Jakby najwyższą wartością dla mówiącego była normalność, żeby po prostu było normalnie, nie cudownie, pięknie, ale właśnie normalnie, jakby odchylenia od normy były tak częste, że zwykła normalność jest najbardziej pożądana. Że wystarczy. Wiktor z przyjaciółmi rozbija namiot nad brzegiem rzeki, ubiera wojskowe spodnie, przypina nóż i zakłada zimowa czapkę na głowę (jest środek lata).

– Wiem co robię, jak cię tu kleszcz dopadnie, to nie ma żartów. Od sąsiedniego
pachoda pożycza piłę Steel i ścina wielkiego świerka. – U was tak nie można? U nas
można. Ognisko też u was nie można?! Wiktor mówi, że ma szacunek dla
umiejętności Finów w lesie.
– Pokażę ci co się od nich nauczyłem. Ustawia pionowo tęgi pień i siekierą robi w nim dwa prostopadłe nacięcia głębokie na około 30 cm. Wciska do środka korę brzozy i podpala. – Widzisz co się dzieje? To wielka świeczka, naturalny piec, czysty ogień wydobywa się z wewnątrz drzewa. Finowie zimą stawiają na tym wiadro lodu, topią i gotują w tym obiad. Teraz nauczę tego moich synów, a oni naucza swoich. I wsio budiet normalna. Wyciągają z plecaków chleby, masło, kiełbasy, świeże cebule, pomidorki, ogórki, jajka, słodycze, kotły, sztućce. No i flaszki, bez flaszki pachod się nie odbędzie.

Natasza: A u was w Polsce też tak dziewczyny szykują jedzenie, a panowie się patrzą? Fiodor i Natasza wręczają solenizantom prezent - pachnące
francuskie mydła. Całusy, uściski. Wiktor służył 3 lata w rosyjskiej flocie na Dalekim Wschodzie. - Byłem w Chinach, Japonii, ale palić to się przez Was nauczyłem - ?
– Pierwsze moje papierosy nazywały się Radomskie. Macie tam takie?

Najbardziej popularny odcinek rzeki Ciusovaja na południowym Uralu to Ust Kojba – miasto Ciuosowaja. Ryby co chwilę wyskakują z wody, platanina wędek, wokół wielka tajga, słońce, niebo, wrzaski. Katamaran obija się o katamaran. Na jednym z nich płynie Igor, Sasza, Tatiana i Oksana.
Igor stracił pracę w rodzinnym Permie, oczywiście przez kryzys. – Z zawodu jestem prawnikiem, ale pracuję jako bankowiec, to znaczy teraz już nie pracuję. – W Rosji prawników i ekonomistów jest jak psów – tłumaczy żona. Uśmiechy, opowiadania, rybki, wódeczka, zakąski. Nie chcę pytać wprost, więc próbóję naokoło, chcąc zrozumieć: kryzys, on i ona nie pracują, wsiadają w samochód i sobie jada na parę dni na spływ, pełny relaks. – Nawet nie szukam pracy. Ale wiesz nas jest tu tylko czwórka ale łącznie płynie nas 40 osób, cała komanda – mówi igor. Odpowiedzi nie otrzymałem. Komanda – kolejne słowo klucz. Prawdopodobnie jedno z pierwszych pytań jakie usłyszysz, kiedy pojedziesz do Rosji, będzie brzmiało: a gdzie wasza grupa, ile was, duża wasza komanda? Rosjanie uwielbiają robić wszystko w wielkich grupach, całymi ekipami, w zespole. Dla Rosjan wyjazd we dwójkę, w pojedynkę jest czymś co najmniej dziwnym, nawet
niezrozumiałym. - Jak to, Przecież jeździ się w komandach. Czemu? Bo tak jest normalna. – Po prostu chwyciłem za telefon i mówię: słuchajcie ludzie, robimy spływ i jakoś się tak 40 uzbierało. U nas takie życie. – opowiada Sasza, kręcąc kołowrotkiem wędki. W komandach są też dzieci, w namiotach śpią jedno-, dwulatki. Może ogrom przestrzeni, dzikie ostępy i surowa przyroda nauczyły Rosjan, że w komandzie lepiej, raźniej, bezpieczniej. Rosjanie są też zwyczajnie do bólu towarzyscy, uwielbiają gaworzyć, śpiewać. I są wyjątkowo gościnni, gościnni bardzo szczerze i szczodrze.

Dla Igora i przyjaciół spływ organizuje Michail. Zanim dopłyną do miejsca noclegu dogoni ich kolejny katamaran, który dopinają do reszty i kolejny z kucharzem i beczkami pełnymi jedzenia. Rzeką płynie już wielka rosyjska biesiada. Miejsce noclegu: biała, kamienista plaża w środku tajgi pełnej niedźwiedzi, wilków i wieczornych mgieł. Michail z pomocnikami w mgnieniu oka stawia namioty (kuchnia), kucharz improwizuje piec na którym piecze świeży karczek. Pachod nie obędzie się też bez banii, czyli rosyjskiej sauny. Zanim Sierioza skończy karczki, chłopaki nagrzewają kamienie, klecą szałas który przykrywają foliowymi płachatmi. Do banii wchodzą wszyscy bez wyjątku, parzą się, chłostają brzózkami, krzyczą, śpiewają, po czym wyskakują i w biegu wskakują do zimnej rzeki.

Ile Rosjanie znają piosenek? Rosjanie to chyba jeden z najbardziej umuzykalnionych narodów świata. Ile my możemy zaśpiewać piosenek przy ognisku, całych od początku do końca?Dziesięć, dwadzieścia? Oni mogą całą noc. Scena w pociągu (zero zdziwienia pasażerów): komandy wracają z pachodu. W jednym rogu odzywa się gitara, za chwilę druga w drugim z innej komandy, za chwilę spiewa i bije brawo cały wagon. Na pachodach robi się jeszcze inne rzeczy np. łuska słonecznik na katamaranie i rozmawia (widziałem raz katamaranz 20 ludzmi), gra w karty - na kary - chłopcy pompki, dziewczyny tańczą lambadę (chłopcy ją spiewają), jak jest dobra komanda to będzie i dyskoteka. Denis: Michales Jacson? U nas w telwizji, ot, umarł człowiek, nic więcej. Ale mówili, że tam u was powodzie wielkie. Michail podlącza generator, zaczyna grać muzyka. Denis sprasza z sąsiednich obozów ludzi. Środek tajgi, mgły, noc – dyskoteka na pełnych obrotach. Michail: na której rzece spływ? Za wasze pieniądze, palcem na mapie pokażesz i tam pojedziemy. Denis: słyszałeś obok w obozie sa Tatarzy z Permu, dawaj ich zaprosimy.
I wsio budiet normalna.

http://www.muszynski-travels.com/

 

Dodaj do:

Wykop    Gwar

Komentarze

ImiÄ™/nick *
Email (dla weryfikacji i odpowiedzi)
URL
Kod   
ChronoComments by Joomla Professional Solutions
Wyślij komentarz
 
statystyka